Blog w kategorii: Znani blogują     Następny »   Szukaj bloga:    

     cHyłKiem i dUszKiem
codzienne sprawy i obawy - pisze Yga Kostrzewa


19 listopada 2008

Miało być o czym innym, a jest... jak zwykle. Ledwie człowiek powie coś związanego z (choćby pośrednio) z gejami/lesbijkami, a już (stale ci sami) podnoszą larum.
Kwestia bajki o dwóch samcach pingwinach, które wychowywały małe pingwiniątko - oparta na faktach! - poróżniła wszystkich. Okazuje się, iż Polska to jest taki kraj: uderz w stół, a nożyce się odezwą - zawsze wiadomo, że to temat wywołujący ten sam odzew: że propaganda, że agresja (w bacje? i to nagrodzonej) itepe itede - jak to łatwo przewidzieć... I oczywiście te osoby protestujące bajki nie czytały! Emocje, emocje - i po co tyle emocji? Czy faktycznie osoby homoseksualne mogą krzywdzić w jakiś sposób resztę społeczeństwa?? Jest to dla mnie okropnie niewiarygodne. Tutaj i tutaj więcej o tej bajce. Radzę najpierw przeczytać, potem się dobrze zastanowić, a potem krzyczeć.

Druga afera jest związana z siecią sklepów IKEA. Otóż w katalogu odważyła się pokazać parę facetów, którzy razem mieszkają i urządzili sobie dom meblami właśnie z IKEI.
(tutaj i tutaj najgorsze z cytatów medialnych - znów niechlubną pałeczkę pierwszeństwa dzierży Rzepa...)
 No, ale to Szwecja zapewne, gdzie nikogo to nie dziwi. Szczerze mówiąc - również dostałam pocztą ten katalog i po prostu z wielu pokazanych tam rodzin żadna nie wzbudziła we mnie jakiegoś szczególnego zainteresowania - jak na nasze warunki to po prostu mieszczańskie pary z klasy średniej z pięknymi, estetycznymi wnętrzami. Wszystkie te pary zlały mi się w jedno i za bardzo niczym specjalnym nie zaciekawiły. No ale ktoś, komu szczególnie zależy na wyszukiwaniu jakiejś sensacji, dopatrzył się dwóch facetów i teraz taka Fronda promuje bojkot IKEI, bo to przecież "straszne, podważanie naszej kultury, negowanie tradycyjnej rodziny" - a ja się pytam - gdzie? jak? - nie ma sensownych argumentów - jedno nie przeszkadza drugiemu. Co to w ogóle za historia tak się podniecać - że żyję z kobietą? Dla mnie to dzień jak codzień. Po prostu Polacy powinni się przyzwyczaić - TAK, ŻYJEMY NA TEJ ZIEMI. Tak, są pary homo - ISTNIEJEMY I PRZYZWYCZAJCIE SIĘ DO NAS! Pary homo były, są i będą. Koniec.

UPDATE: świetny komentarz tutaj.

UPDATE 2: polecam jeszcze inny komiks - w Austrii tak się te historie pokazuje dzieciom...

 

(14:52)
8 przeczytaj różowe komentarze

16 listopada 2008

Premiera "Boga" W. Allena w Teatrze Polonia. Spektakl z misz-maszowany, aktorzy wychodzą z publiczności, postaci z różnych epok się przewijają, pomieszanie z poplątaniem i pytanie: kim jest widz? dla kogo sztuka? i po co? - a wszystko zabawnie podane. Najsmaczniejsze kąski to odwołania miejscowe - do Warszawy, Polski, lokalnych miejsc i osób. Miłe :)

Z debaty o związkach homoseksualnych wróciłam zadowolona, bo obgadaliśmy to, co mnie interesowało:
- czy rzeczywiście te związki są awangardowe? ekstrawaganckie? - i tak przez zewnętrze osoby, opinię publiczną jesteśmy tak uznawani, choćbyśmy mieli związek na maksa konserwatywny
- w naszych związkach jest większa egaliztaryzacja i demokracja, ale tak naprawdę większą pracę w tym względzie a także w przełamywaniu stereotypów płciowych mają do zrobienia związki hetero - w związkach hetero role płciowe ciążą bardziej
- na ile pary homo odtwarzają wzorce męskie (geje) i kobiece (lesbijki), występujące społecznie?
- czy związki homo mają większą siłę emancypacyjną?
Takie pytania sobie stawialiśmy - dla mnie to megaciekawe zagadnienia z punktu widzenia zarówno naukowego jak i poznawczego, a także prywatnego. Warto się nad tym zastanowić i chwilę o tym pomyśleć.

(13:52)
14 przeczytaj różowe komentarze

14 listopada 2008

Jeśli ktoś jeszcze nie wie, co będzie robić dziś wieczór - zapraszam serdecznie:

UFA zaprasza

na spotkanie z Dorotą Majką-Rostek, autorką książki "Związki
homoseksualne. Studium socjologiczne" (Difin, 2008)

udział wezmą Anna Laszuk, Sebastian Michalik, Adam Ostolski

moderacja: Yga Kostrzewa

14.11, piątek
18.00/wstęp wolny

UFA, Marszałkowska 3/5
www.u-f-a.pl

 

(16:18)
8 przeczytaj różowe komentarze

13 listopada 2008

Wreszcie - po latach oczekiwań iskierka nadziei - polskie wino. O naszych winnicach słyszałam już wiele lat temu, zdaje się iż pisał o nich redaktor Stomma w Polityce. Winiarze mieli problem - jak tu wyprodukować wino i je sprzedać, ponieważ przepisy tak samo traktowały wielkie browary, producentów napojów wyskokowych jak i jednoosobowe firemki - nie dało rady walczyć z przepisami i sanepidem, spełniać bardzo wyśrubowanych wymogów - stąd produkcja i sprzedaż pokątna. Na wiosnę mamy już mieć w sklepach, wreszcie patykiem nie pisane, polskie wino. Ciekawa jestem bardzo jak będzie smakować i jak się będzie nazywać. Nie omieszkam kupić od razu i podzielić się wrażeniami, choć nie należę do jakiś wybitnych znawców wina, ale wiem co mi smakuje - najlepszy dla mnie jest szczep Shiraz. Nie wspominam już o niemożności reklamowania wina - napoju bogów :) Swego czasu lobbował za tym Marek Kondrat, znany z lubości wobec tego napitku. Może zmienią się przepisy, wszak wino zdrowsze i mniej szkodliwe jest od piwa i wódki.

Tutaj więcej o tym.

Jakiś czas temu odkryłam, iż bloga prowadzi także Marek Niedźwiecki - polecam, z pięknymi zdjęciami: http://marekniedzwiecki.pl/

A według żydowskiego kalendarza mamy rok 5769.

 

(10:53)
6 przeczytaj różowe komentarze

11 listopada 2008

Święto. Z powodu święta był "mostek" i przedłużony weekend. Po Warszawie jeździło się wczoraj podobno "jak po wsi" (cytat).
Oczywiście przepychanki w polityce - kto gdzie być powinien, kto zaproszony a kto zignorowany. Jak dzieci! W USA debata wyborcza była wzorem zachowania  ludzi względem siebie - a u nas fochy i brak kultury. Ledwie Obama został wybrany, już u nas odezwał się jakiś polityk mierny i coś o końcu białej rasy wspominał. Jak w lustrze odbijajją się nasze uprzedzenia, fobie.
I o tym też traktuje nagrodzony film Szumowskiej "33 sceny z życia". Jeśli spojrzy na niego osoba typu "nasze wartości są najważniejsze na świecie", to dojrzy straszne rzeczy - że podczas pogrzebu ludzie myślą o różnych, nieco nietypowych rzeczach, palą papierosy, a podczas stypy upijają się i tańczą. Podczas umierania kogoś bliskiego też imają się dziwnych myśli i życzeń - tak po prostu się zdarza, ludzie różnie reagują na osobiste przeżycia i bolące doświadczenia. Nie istnieje jeden model zachowania podczas takich wydarzeń - u nas trzeba być smutnym, płakać i użalać. Wszsystko inne jest uważane za obrazoburcze. Film pokonał na festiwalu w Gdyni "Senność", ale nie ma w sobie tej magii, ma za to pewną moc łamania tabu - oczywiście jak na polskie warunki.

Z okazji 11 listopada zastanawiam się, co dla mnie znaczy patriotyzm. Na pewno nie mieszczę się w definicji, o której uczyłam się w szkołach. Po prostu czuję się dobrze tu, gdzie mieszkam, choć może mi się wiele nie podobać, rozumiem to jakoś. Znam swój kraj w miarę dobrze geograficznie, znam jego historię i jej konsekwencję, jej zawiłości i sprawy dyskusyjne. Nie chciałabym mieszkać dłużej gdzieś za granicą, mogę tam wyjechać tylko na pewien krótki czas. To jest kwestia pewnego kodu kulturowego i oczywiście języka - w żadnym innym nie porozumiem się tak dokładnie, nie wyłapię smaczków etc. Uprawiam również patriotyzm lokalny, interesuję się tym, co mnie otacza, jak wygląda moja okolica, co warto zmienić, poprawić. Tak to widzę.

 

(10:53)
15 przeczytaj różowe komentarze

05 listopada 2008

Końcówka wyborów w USA w pięknym stylu - zwyciężony McCain pogratulował zwycięzcy. Możliwe w Polsce? Chciałabym to zobaczyć.

Media, tłumacząc wystąpienie 44. prezydenta-elekta Baracka Obamy, dokonały swoistej autocenzury; oryginalny tekst brzmiał:

It is the answer spoken by young and old, rich and poor, Democrat and Republican, black, white, Hispanic, Asian, Native American, gay, straight, disabled and not disabled, Americans who send a message to the world that we have never been just a collection of individuals or a collection of red states and blue states - we are and always will be the United States of America.
czyli (za Walpurgiem):

Od szkół do kościołów, w liczbie jakiej ten naród nigdy wcześniej nie widział. Ludzie czekali trzy-cztery godziny, bo wierzyli, że tym razem musi być inaczej, że tym razem ich głos przyniesie zmianę. Młodzi i starzy, biedni i bogaci, Demokraci i Republikanie, czarni, biali, Latynosi, Azjaci, rdzenni Amerykanie, geje i heteroseksualiści, niepełnosprawni i pełnosprawni wysłali światu wiadomość: Nigdy nie byliśmy tylko zbiorem niebieskich i czerwonych stanów, tylko Stanami Zjednoczonymi Ameryki.

Ale i Walpurg i Abiekt patrzą na to z męskocentryczego punktu widzenia. Jeśli już brać to w całości, to powinno raczej być:

[...] homo- i heteroseksualiści [...]

(bowiem gay to po anglo-amerykańsku zarówno geje jak i lesbijki, czyli osoby homoseksualne)

 Czyli mamy nie dość że cenzurę w mediach, to jeszcze potem autocenzurę?

No, ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że Ameryka ma CZARNEGO prezydenta. Ogromna wolta od czasów okrutnego podboju Afryki, niewolnictwo po segregację rasową, następnie wyrównanie praw i wreszcie prezydenturę. W USA obowiązywała (a może i nadal obowiązuje?) "zasada 1 kropli" - jeśli masz choć minimalną domieszkę, przodka czarnego - jesteś czarny, choć wyglądasz jak biały.

 

(21:50)
12 przeczytaj różowe komentarze

04 listopada 2008

Dobry text dla tych, którzy myślą sobie, że jeśli kogoś nazwiemy "pedałem" albo "żydkiem" to nic nie znaczy. Bardzo dobitnie pokazane, jak naziści stopniowo, krok po kroku, często prawie niezauważalnie, pozbawiali Żydów kultury, majątku, szkolnictwa, religii, a na końcu człowieczeństwa.

http://wyborcza.pl/1,76498,5797026,Gerd_z_kindertransportu.html

 

(12:49)
4 przeczytaj różowe komentarze

03 listopada 2008

Ukazała się książka "Waldorff. Ostatni baron PRL-u" - czyli opowieść o życiu Jerzego Waldorffa, ostatniego barona Peerelu i strażnika narodowej pamięci, legendy polskiej krytyki muzycznej, człowieka, który uratował przez zagładą Stare Powązki... Na szczęście jest też normalnie opisane jego życie prywatne, bez ogródek. Wielka miłość i piękny związek z tancerzem Mieczysławem Jankowskim - wówczas niektórzy znali prawdę, tajemnica poliszynela poniekąd to była, ale tak zupełnie łatwo i przyjemnie nie było. Na szczęście przyjaciele i część rodziny nie zawiodła, zachowując się akceptująco.
Właśnie o to chodzi - pisać, mówić normalnie. Ciekawe jakby to było dziś, w dobie debaty o związkach partnerskich, co by na to pan Jerzy powiedział...
http://www.polityka.pl/miecio-od-waldorffa/Lead33,933,271391,18/

 

(22:20)
7 przeczytaj różowe komentarze

31 października 2008

Toruń - promocja książki "Uwikłani w płeć" J. Butler (+debata "Czy wiesz, że masz gender?") - bardzo ważnej pozycji z punktu widzenia gender, queer, ale trudnej. Wreszcie wyszła - dobrze dla studentów i nie tylko.
http://www.krytykapolityczna.pl/Zaproszenia/Czy-wiesz-ze-masz-gender/menu-id-50.html
http://sklep.krytykapolityczna.pl/sklep/catalog/product_info.php?products_id=127
Katowice. Tam też, jak i w Tatrach - halny. Wystarczy 2 dni podróżować po Polsce, aby się wkurzyć na PKP. KAŻDY pociąg doznaje opóźnienia, za które PKP bardzo przeprasza - i tyle. Jeśliby mieli za każde przeprosiny płacić pasażerom choćby 1 gr, to już by zbankrutowali. PKP po prostu nie ogarnia zarządzania koleją w Polsce. Nie umie, nie daje rady. Pociąg Praha nie dość, że opóźniony, to jeszcze bez Warsa. 12h bez jedzenia, no cóż, można dłużej. Dobrze że woda kupiona na najbrzydrzym dworcu, czyli w Katowicach. Jest tak zaniedbany, że nikomu się nie chce już ani go myć, ani zwracać uwagę na palących (sama zrobiłam eksperyment - na Centralnym od razu ktoś mnie napadł że palenie niedozwolone), ani naprawić systemu wyświetlania najbliższych pociągów. Uwielbiam podróże koleją, ale PKP to jest prawie koszmar. Szczególnie pośpieszne, ale nie tylko.

Czy wybierasz się na Halloween? - To znaczy na Hel czy dokąd?

Przypełzło to do nas niczym Walentynki, ale już wolę dynię od kiczowato-różowego serduszka, niech będzie, choć to kultura "zagraniczna".
Jutro - Wszystkich Świętych - dzień NIEsmutny. W niedzielę 2 listopada - Zaduszki, kiedyś słowiańskie Dziady - dzień smutny. Nie łączmy tych dwu dni w jeden smutek, ale pomyślmy dobrze o zmarłych, a także o tym, że memento mori.

 

(15:13)
5 przeczytaj różowe komentarze

29 października 2008

Takie plakaty zawisly nie tylko w Warszawie, ale też w innych miastach. Sprawdziłam - kampania jakiś batonów, ale nie mam do końca pomysłu o co chodzi, może być to jakaś prowokacja albo po prostu nowa forma prowadzenia promocjii - skojarzenia słowa d.u.p.a, prezydenta i premiera. Ludzie mają różne pomysły.

    


W Kielcach zbadano młodych uczniów na okoliczność ich lęków. Co było do przewidzenia - boją się osób homo, innowierców itp. Jeśli nie zmieni się edukacja i podejście do wielu rzeczy, to dalej wyniki będą podobne albo wręcz takie same.
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,5850653,Uczniowie_gejom_i_innowiercom_mowia__nie_.html

Homorodziny - co o nich sądzimy. Zapraszam do debaty.
http://homoseksualisci-a-adopcja.debata.blog.pl/


 

ulica Próżna w Warszawie (w bramie) - ciągle słyszymy, że ma być remont, ale kamienice w coraz większą ruinę popadają

 

  

 

(10:29)
7 przeczytaj różowe komentarze

27 października 2008

Słucham nowej płyty Kory "Metamorfozy" - jest to odmłodzona Kora w towarzystwie elektronicznym.
Słuchając tej płyty chyba nikt nie pozna Kory - są to konstrukcje muzyczne z kompletnie innego świata, innej epoki. Swoim wcześniejszym albumem "Kora Ola!" Kora pokazała, że wybiega poza swoją epokę, pokazuje świeżość w muzyce. Tym razem jest podobnie - muzyka klubowa, dyskotekowa, pełna elektronika, trans - to cechy tego albumu. Choć trochę wygląda to jak "odgrzewanie starego kotleta", bo większość utworów powstała dawno temu, to jednak nowoczesne aranżacje bardzo je modyfikują, uzyskując zupełnie nową jakość. Być może część starych fanów będzie zawiedziona, choć myślę iż można na plus przyjąć nową, młodą twarz Kory. Szczerze mówiąc nie znałam ansamblu "5th Element" wcześniej - warto było choć w książeczce napisać coś o zespole, podać skład - a tego zabrakło. Jest też niestety wiele prostych błędów edytorskich - no ale to już nie wina Kory.

Na urodziny otrzymałam od A. książkę Barańczaka "Pegaz zdębiał" - jest to wznowienie pozycji sprzed 20 lat, uzupełnionej i lekko zmodyfikowanej. Autor bawi się słownictwem, słowami, nowotwórstwem. Nawiązuje do Tuwima - tak się zrodził pomysł na pozycję. Mamy tu całą masę smaczków językowych - czyli to co lubię - do wyboru do koloru - poliględźby, liberyki, alfabetony... Znalazłam kilka literówek :) Nakład tak mały, iż nie ma już pozycji w księgarniach...

Słucham też i uwielbiam "Kapelę ze Wsi Warszawa" - kapela zrobiła jakąś oszałamiającą karierę zagraniczną, a w ojczyźnie mało znana... Pakupię ich wszystkie CD, na razie słucham przedostatniej. Rewelacyjne połączenie muzyki ludowej i trochę współczesnych aranżacji. To się powinno puszczać dzieciakom w szkołach w ramach edukacji folkowej.

 

(07:46)
5 przeczytaj różowe komentarze

26 października 2008

Klapa, plajta, kryzys, krach - pisał swego czasu Stefan Kisielewski.
Wszyscy mówią, piszą, trąbią o kryzysie finansowym, jaki obecnie się nam przydarzył. Co to będzie, co to będzie? Amerykanie tracą masowo pracę, domy, emerytury, oszczędności - ale samie sobie winni (podobno). Ponieważ wszystkie rynki finansowe są połączone w pajęczyne, odbija się to i na Polsce - drożeją kredyty (banki udzieliły ich ponad miarę, to pewne), pojawiły się zachęty do wspaniałych lokat itp. Problem polega na tym, iż trudno jest oddzielić panikę, plotkę od faktycznego stanu problemu, dlatego iż media są obecnie nie dość że błyskawiczne, co właśnie mają za zadanie przerażać odbiorców, są wszechwładne. W latach 30. XX w., podczas Wielkiego Kryzysu, mieliśmy do czynienia raczej z kryzysem gospodarczym, produkcyjnym, teraz gospodarka w dużej mierze bazuje na finansach, nikt nie widzi pieniądza przepływającego. Nie znamy więc do końca rozmiarów tej katastrofy. Największy spokój zachował jednak P., którego sprawa dotyczy osobiście, z powodu sporego kredytu: P. powiedział, że się przyzwyczaimy. Jak do wszystkiego. Bo co nam w gruncie rzeczy pozostaje?

 

(08:22)
2 przeczytaj różowe komentarze

23 października 2008

Na Warszawskim Festiwalu Filmowym nie opadła mi szczęka. Nie wiem - czy to już starość, doświadczenie siedzenia w fotelu czy coś innego...? W zasadzie podobały mi się tylko 2 filmy.
Nagle, zeszłej zimy (Suddenly, Last Winter), reż. Gustav Hofer, Luca Ragazzi - opowieść z Italii, ale jakże bliska Polsce! Próba wprowadzenia ustawy o związkach jednpłciowych, zaniechania parlamentu i przeciąganie polityków, wiece, parady - można poczuć się jak w Polsce. zupełnie, tylko na główny Gay Pride w Rzymie przybywa tam milion uczestników...
Zakręcona historia (Freaky Useless Spicy Story), reż. Kalpesh CI Patel - śmieszna komedia indyjska, ciekawa konstrukcja, mnóstwo dialogów - rzecz polega w ogóle na gadaniu. I do tego hostoria w tle o najdroższym diamencie na świecie.
Niezwykła historia o królowej Raqueli (The Amazing Truth About Queen Raquela), reż. Olaf de Fleur Johannesson. O transach z Indonezji, którzy marzą o lepszym życiu na zachodzie Europy, ale to wszystko w tym temacie.
Porywacz (The Skyjacker), reż. Jeff Pickett - niskobudżetowy w klimacie filmów z lat 70., akcji praktycznie prawie brak, albo jest powolna. Można było palić w samolotach! Więc porywacz wypala w czasie porwania chyba całą paczkę. Finał bardzo tragikomiczny, bo z całym okupem porywacz wyskakuje z samolotu (na pokład którego wniósł bombę, takie to czasy były!) i wpada do rzeki....

W Teatrze Polonia "Grube ryby", czyli nieco już trącąca myszką (stroje, słownictwo, kindersztuba), ale wcale aktualna rzecz o uwodzeniu damsko-męskim, zakochaniu i mariażach, strategiach tegoż. Ale sztuka zabawna, grana przez znanych i popularnach i to wzmaga apetyt widowni (Cezary Żak, Artur Barciś).

Metro po 25 latach budowy (a może nawet 80? jak dobrze policzyć) otwiera pierwszą linię. W sobotę huczne obchody. Choć pojawiły się głosy, że tę linię można ciągnąć dalej - do Łomianek albo z drugiej strony - np. do Józefosławia, Piaseczna albo i jeszcze w inne strony, możliwości są...
"Stołek" ogłosił w związku z tym konkurs na filmy o metrze: http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5838807,Kreci_Cie_metro__Nakrec_i_ty_.html?nltxx=1077927&nltdt=2008-10-23-04-06

Wydawca jednego z największych turystycznych przewodników po świecie, Lonely Planet Publications, zaliczył Warszawę do miejsc, które powinien odwiedzić każdy szanujący się podróżnik. Autorzy zauważyli szybkość przemian w mieście, które mimo swojej burzliwej historii, zniszczeń wojennych i lat komunistycznej nudy, zachowało wiele wyjątkowych smaczków i stanęło wreszcie na nogi.

 

(10:34)
3 przeczytaj różowe komentarze

22 października 2008

Oto, dlaczego nie oglądam różnych tańców-łamańców na lodzie, w wodzie i powietrzu:
Cytat:
Janusz Kochanowski wysłał do prezesa TVP Andrzeja Urbańskiego dwa listy. W pierwszym prosi Urbańskiego o nagranie programu "Gwiazdy tańczą na lodzie".
Chodzi o słynny odcinek, w którym gwiazdki polskiej estrady starły się słownie. Prowadząca show Justyna Steczkowska porównała w nim jurorkę Dodę do jeżdżącej na łyżwach Gosi Andrzejewicz i stwierdziła, że ma "różowe wnętrze". Doda nazwała Steczkowską głupiutką daltonistką, a poziom łyżwiarskich umiejętności gwiazdki "Big Brothera" Joli Rutowicz określiła jako proporcjonalny do jej inteligencji. Potem wymiana zdań dotyczyła m.in. kiepskiego uzębienia, złych stylistów i desek klozetowych.

Ja wolę poczytać książkę lub czasopismo :) Ew. spacer też nie jest zły.
Ale - co ciekawe - w tychże programach coraz częściej występują geje - gdzie indziej ich nie chcą - ani w serialach, ani w filmach... Marcin Szymański - Polsat i "Fabryka gwiazd" - wyrzucony za tzw. błędy młodości, czyli występy w filmach porno. Ostatnio drag queen Drga Maryla - TVN - "Mam talent" - Kuba Wojewódzki: – Maryla ma talent, a ty go nie masz. Tak więc mamy pewne, choć bez większego sukcesu, początki.

 

(11:10)
8 przeczytaj różowe komentarze

21 października 2008

Na Nowym Świecie nowy ład i porządek (sprzed 3 tygodni, ale coś się może ostało):

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5744804,Nowy_Swiat_teraz_jak_malowany.html?nltxx=1077927&nltdt=2008-09-29-04-06
- To niesamowite. Przyjechali ludzie całymi rodzinami, byli cudzoziemcy, urzędnicy, artyści. Wszyscy spędzili sobotę na zamalowywaniu bazgrołów na ścianach i bramach kamienic przy Nowym Świecie - podsumował rezultaty sobotniej akcji jeden z jej organizatorów, Jarosław Chołodecki ze Stowarzyszenia Mieszkańców ul. Smolnej.
Skrzyknął artystów, sąsiadów, przedsiębiorców z Nowego Światu, Foksal i Chmielnej. Do współpracy udało się namówić urzędników dzielnicy Śródmieście. Farby dostali od PPG Sigmakalon Deco Polska, środki do zmywania farb dała firma Clean City, pędzle i wałki - burmistrz Śródmieścia. Opracowali plan działania i udało się. W ciągu jednego dnia zamalowali wszystkie graffiti od ronda de Gaulle'a do Świętokrzyskiej.

I coś w ten deseń, ale chodzi o bardziej polityczną rzecz:

Zachęcamy wszystkich, którym nie jest obojętny fakt istnienia rasistowskich i ksenofobicznych napisów i znaków na murach polskich miast, do włączenia się w projekt "Przestrzeń miasta". Założenie projektu jest bardzo proste, może wziąć w nim udział każdy, dla kogo istotne jest jego otoczenie. Wystarczy znaleźć miejsce, w którym widnieją elementy naruszające godność innych ludzi ze względu na ich przynależność do mniejszości etnicznej lub narodowej, rasę, wiarę, przekonania lub orientację seksualną, zrobić zdjęcie miejsca, w którym dane graffiti lub plakat się znajduje, a następnie wejść na stronę www.przestrzenmiasta.pl i wskazać jego lokalizację i wprowadzić fotografię do bazy projektu. Zgłoszenia będą okresowo przekazywane do Policji lub Straży Miejskiej, które będą egzekwować usuwanie takich napisów.
Uwaga: organizatorzy poszukują również osób chętnych do koordynowania projektu w poszczególnych miastach.
Więcej: http://www.hfhrpol.waw.pl/news171.html

 

(12:29)
7 przeczytaj różowe komentarze

20 października 2008

Wrocław - miasto spotkań. Zauroczyło mnie, choć mieszkańcy mają (to rzecz oczywista) swoje zdanie - że i owszem, ładne centrum, ale na dalszych obszarach zbyt mało jest inwestycji miejskich no i korki. Miasto mnie bardzo zauroczyło, szczególnie nocną porą - świetnie oświetlone. Wspaniały wkład w to ma architektura - jak zauważyłam generalnie architektura mocno wpływa na tkankę miejską, samopoczucie mieszkańców i ogólnie zorganizowanie życia w mieście. Centrum miasta - Rynek i otoczenie ma piękne historyczne budynki, które przyciągają uwagę bardzo drobnymi i misternymi detalami. To było budowanie. Prawie na każdym kroku widać niemieckojęzyczne detale, co przypomina o historii miasta. Wielkie gotyckie kościoły, perełki architektoniczne, ich zagęszczenie w małym obszarze. Wyspy - charakterystyczne dla tego miasta, i oczywiście do tego - sporo mostów, niektóre są małe i bardzo krótkie, ale urokliwe. Czyli to właśnie, co jest bardzo potrzebne Warszawie.
Miłym i powolnym spacerkiem można zwiedzić historyczne centrum, odwiedzić kilka muzeów, parków no i zobaczyć Panoramę Racławicką, która robi wrażenie także z powodu efektu 2D-3D, bardzo dobrze oddanego. Rozmach Panoramy też budzi uznanie - 15 m wysoka, 120 w obwodzie. A przy okazji jak na dłoni można zrozumieć, jak odzwierciedla historię Polski ostatnich 100 lat - Lwów, preznosiny do Wrocławia po wojnie, potem cisza i długo długo nic aż wreszie udostępnienie dla zwiedzających dopiero w roku 1985. Świetna rzecz do zobaczenia.
Wrocław to również miasto krasnali - można je znaleźć tu i ówdzie, mają też swój domek. Fajny gadżet miejski, taki krasnal.
Warto pamiętać też o tablicy poświęconej Zbyszkowi Cybulskiemu, który zginął niedobiegłszy do pociągu - dworzec PKP, peron 3. Pani w informacji peronowej wiedziała, gdzie jest tablica!
:-)
Specyfika żywieniowa to knysze - razem z kebabami, podstawa menu ulicznego. Knysze mogą być warzywne, z serem albo czymklwiek innym dającym się do włożenia w 1/4 okrągłej bułki - parówką, paluszkom rybnym, kotletem etc.
Pretekstem wrocławskich odwiedzin był Festiwal Lesbijki, Geje i Przyjaciele - w ramach m.in. ciekawy wykład Tomka Sikory o związkach pornografii, mięsa i wegetarianizmu. A także świetny kabaret lesbijski Barbie Girls - w nowym programie m.in. odbrązowienie postaci Maryni Konopnickiej, czyli "jak to było naprawdę" - w wersji we sztambucha - obśmiałam się jak norka :)
Ostatnim punktem - w myśl zasady the last but not least - pozostaje kwestia knajpiana. To dopiero robi wrażenie - każda restauracja, bar - inny, świetny wystrój, dopasowany, zaaranżowany z rozmachem i smakiem. A knajp tych jest niemało, w każdej coś się dzieje (np. PRL, Klub 54 - to skądś już znamy) - i każda inna. Widać inwestycję i wielki kapitał tu wpompowany. Pamiętam, że to zrobiło nam mnie również spore wrażenie 3 lata temu, gdy tam byłam poprzednio. I na koniec jeszcze ciekawostka architektoniczna - wchodząc z ulicy, która zazwyczaj ma ładny sklep, odnowioną fasadę, przemieszczamy się w kierunku podwórka - i tak można dobrnąć to 3, 4 podwórek - co prawda w głębi nie jest już tak pięknie, ale mogą nas spotkać inne ciekawe atrakcje, bardziej queerowe, galeriowe, ale także knajpiane (np. Mleczarnia mieści się w takim miejscu, do którego trzeba dojść przez 2 bramy, ciemnym obsikanym korytarzem, ale za to mamy 2-poziomowy, straszliwie zatłoczony bar w piwnicy, ze studnią!).

 

krasnal tu i ówdzie - symbol miasta

  

 

wokół Rynku nocą

  

 

czy szykowna Moda Polska jeszcze istnieje?

  

 

(08:34)
4 przeczytaj różowe komentarze

17 października 2008

Jesień w pełni. Noszę kasztany w kieszeni kurtki - podobno zdrowe są (o ile pamiętam na reumatyzm?).
Jesień przynosi też wzrost aktywności LGBTQ.

Poznań - w listopadzie Dni i Marsz Tolerancji.
Wrocław - Festiwal Lesbijki, Geje i Przyjaciele. Program: http://www.nts.uni.wroc.pl/festiwal/index.php?go=2
Warszawa: Festiwal Tęczowych Rodzin.
Świat jest różnorodny. Różnorodne są też rodziny. Każda z nich jest inna, wyjątkowa. Nie wszystkie rodziny składają się jednak z mamy, taty i dziecka. Są rodziny złożone z samej mamy i dziecka, samego taty i dziecka, dwóch mam i dzieci, dwóch tatusiów i dziecka, dwóch mężczyzn czy dwóch kobiet….
Takie rodziny żyją wśród nas – także w Polsce. Warto je poznać. Są bowiem integralną częścią naszego społeczeństwa.
Celem I Festiwalu Tęczowych Rodzin jest pokazanie różnorodności rodzin jakie tworzą ludzie we współczesnym świecie. Tzw. rodzina nuklearna, złożona z męża, żony i dzieci jest tylko fragmentem całej gamy rodzin.
Podczas Festiwalu przedstawione zostaną rodziny inne niż tzw. tradycyjne. Mimo, że istniały od zawsze, żyły wśród nas, rodziny nietradycyjne musiały często ukrywać swoje istnienie, były stygmatyzowane i dyskryminowane. Festiwal będzie okazją by poznać te rodziny – podczas paneli, warsztatów, pokazów filmowych, wystaw oraz pikniku.
Kolejnym celem Festiwalu jest przekazanie wiedzy na temat różnorodności społeczeństw w XXI wieku, procesów zmian jakim podlegają, formułowania nowych form rodzinnych i grupowych.
Dla kogo jest ten Festiwal?
Dla każdego i każdej ciekawej świata i ceniącej różnorodność. Także, a może przede wszystkim dla tzw. tradycyjnych rodzin. Festiwal jest skierowany do osób zainteresowanych procesami zmiany współczesnych społeczeństw, rodzin i innych grup.
PROGRAM: http://www.rodzina.kampania.org.pl/rodzina/program.html
OPIS IMPREZ: http://www.rodzina.kampania.org.pl/rodzina/opis.html

 

(10:44)
20 przeczytaj różowe komentarze

16 października 2008

Kraków. Odwiedziłam świetną knajpkę Horai (www.horairestaurant.pl), którą serdecznie polecam. Kuchnia azjatycka - tajska, japońska (także sushi), grill kantoński (podobno jedyny w Polsce!). Jedzenie pyszne, ale karta tak gruba, że by spróbować choć małej części dań, potrzeba czasu. Będę zaglądać, jak tylko do Krakowa zawitam. Jest jeszcze ciekawa na Kazimierzu Buena Vista z kuchnią kubańską i pokrewną, też mogę polecić.

Cały czas słucham Marii Awarii i im dłużej, tym lepiej, smakuje wytrawniej. Słowa harmonizują się z muzuką niewiarygodnie. Po prostu zakładam słuchawki i w miasto, mordka sama mi się uśmiecha i wtedy to się nazywa szczęście.
Maria Peszek mocno weszła w temat tau i oczywiście - jakie to łatwe do przewidzenia! - została odsądzona od czci i wiary.

Są kobiety pistolety
I kobiety jak rakiety
Chude długie i wysokie
Z wydepilowanym krokiem
Są kobiety bezzmarszczkowe
Fit kobiety luksusowe
Pielęgnacji wciąż oddane
Z samych siebie odessane

A ja dla własnej wygody
Zapuszczam swe ogrody
I kolekcjonuję wzwody


Niebawem 3. urodziny Teatru Polonia - polecam: http://www.teatrpolonia.pl/.

 

(10:24)
13 przeczytaj różowe komentarze

15 października 2008

Książka już w księgarniach. Film jeszcze nie - premiera 17.10, ale miałam okazję go już zobaczyć. Robi wrażenie. Świetne zdjęcia - wysmakowane, ze dobranym światłem, spokojne, uważne, zrównoważone. Film jest w ogóle bardzo kameralny i teatralny - takie miałam odczucie. Mamy więc znów kolajny dobry, polski film - i znów smutny, przepełniony dramatyzmem i przykrymi doświadczeniami... Trzy pary - do pary. Dwie hetero i jedna homo, żeby nie było - równowaga jakaś zachowana, szacuneczek. Pary hetero męczą się, jedna się zdradza - żona zazdrosna, przez to chora, druga - żona-pająk, obłapiająca. I do tego klasyczna postać polskiego patrioty z szablą - to jest dopiero atrybut XXI wieku! Wyzwoleniem z letargu będzie - śmierć, odejście, rozstanie. Dla Adama-lekarza z pary homo - rozpoczęcie nowego życia z facetem - bez uzależnienia i wpływu rodziców, włażących z butami. Każdy ma swoją senność i swoje wyzwolenie. Każdy się musi przebudzić.
Dla bardziej zaawansowanych - recenzja książki wg Kingi Dunin - nieco bezlitosna.

http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53665,5704133,Jak_po_masle_ghi.html

 

(00:32)
11 przeczytaj różowe komentarze

14 października 2008

Taka to wiadomość mnie zaskoczyła poniekąd:

Unia "załatwi" Polsce związki partnerskie?

Unia Europejska może "tylnymi drzwiami" wprowadzić do polskiego prawa uznawanie związków partnerskich, w tym homoseksualnych. Europosłowie zbierają podpisy, aby związki partnerskie zawarte w państwach UE, które pozwalają na takie związki, były uznawane w pozostałych państwach Unii - informuje serwis tvp.info.
Oświadczenie przygotowywane przez europosłów mówi o kłopotach osób, które zawarły związek w jednym z państw UE, a potem ich prawa nie są uznawane w innym państwie. Chodzi o sytuację gdy np. dwóch gejów zawiera związek partnerski w Holandii, gdzie jest to legalne, a potem przeprowadzają się do Polski, która nie uznaje małżeństw osób tej samej płci - opisuje sprawę tvp.info.

Więcej tutaj: http://wiadomosci.onet.pl/1842471,11,item.html


To bardzo pozytywna i dobra wiadomość.
Od dłuższego czasu już wiadomo, iż problem ten występuje i dotyczy coraz większej ilości osób oraz nie jest w zgodzie z podstawowym fundamentem Unii - przepływem obywateli. Sama zresztą spotkałam osoby homoseksualne, których ten problem dotknął bezpośrednio. Cieszę się więc, iż powstała taka inicjatywa w Europarlamencie - to byłby pierwszy krok w kierunku zajęcia się ważnym dla wielu osób tematem. Nie można natomiast mówić o tym w ten sposób, iż Unia "załatwi" nam cokolwiek, a tym bardziej "tylnymi drzwiami". Z tematem musimy się jako kraj uporać sami, a legalne związki partnerskie będą w Polsce możliwe dopiero wtedy, gdy do nich dojrzejemy jako państwo, jako społeczeństwo, a na pewno gdy dojrzeje parlament. Taka inichatywa może znów przywrócić debatę na ten temat, spowodować pewne przyspieszenie, ale na pewno nie odrobi za nas lekcji pt. ustawa o związkach partnerskich.

 

(11:55)
5 przeczytaj różowe komentarze

11 października 2008

Ruszył - Warszawski Festiwal Filmowy. Kilka ładnych godzin zapewne spędzę w ciemnych salach kinowych. W tym roku trochę zmian, ale na szczęście nie zabrakło filmów z wątkami LGBTQ. Opisy tutaj:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=2666

Dziękują A. za przypomnienie, iż dziś National Coming Out Day - Dzień Wychodzenia z Szafy, Ukrycia, Odkrycia się. Naprawdę warto.

http://www.hrc.org/issues/10772.htm

 

(13:24)
15 przeczytaj różowe komentarze

10 października 2008

Tydzień w północnej Afryce - Maroko. Tzw. burwak, czyli "burżuazyjne wakacje" tj. biuro, hotel, all, basen. Dzięki temu można "liznąć" kraj i mieć komfort. A jest co lizać w tym wypadku. Mam ochotę kiedyś tam wrócić, ale pojeździć komunikacją, autobusami i koleją. Kilka miejsc do zobaczenia jest. Przede wszystkim Marrakesz - spore miasto, historyczna stolica kraju. Z wielkim placem Dżamaa el-Fna, gdzie wieczorami odbywają się iście afrykańskie sceny: nauka anatomii, pokazy kuglarzy, połykaczy ogni, opowieści i wykłady... Wszak ponad 50% społeczeństwa jest analfabetami. Obowiązek szkolny przyszedł wraz z nowym królem Mohamedem VI, synem Hassana II, w roku 1999. Kraj czerpie duże zyski z turystyki i to widać: planowane są coraz nowe inwestycje. Zaskakujące jest to, iż kupić można wspaniałe wyroby rękodzielnicze - ze skóry, drewna tui, metalu, srebra. Stosunkowo tanio jak na warunki europejskie, tu widać jak Polska goni z cenami Europę... Wielka torba skórzana podróżna za 200 zł... Buty ręcznie szyte. Zakłady kowalskie, produkcja lamp - to wszystko w malutkich kantorkach znajdujących się przeważnie na soukach, czyli bazarach, gdzie odbywa się większość handlu tradycyjnego. Każda kupiona rzecz oznacza 15-30 min. rozmowy. Czasem herbatka (te a la menthe), wymiana adresów email, komórek, no i targowanie się. Na pytanie ile coś kosztuje czasami słyszy się: a ile dasz? Wyroby z oliwy arganiowej (arganowej), rośliny endemicznej, występującej tylko w części Maroka, powoli zaczynają podbijać świat - głównie kosmetyczny ale też i spożywczy. Można zakupić olejek, kremy i przeróżne wyroby z zawartością olejku, który wyrabia się tradycyjną, ręczną metodą. Kraj zamieszkują muzułmanie - Arabowie i Berberowie, znacznie się od siebie różniący. O ile Arabowie podbili kraj wiele wieków temu, o tyle Berberowie już tam mieszkali wcześniej. Troszkę inaczej wyglądają, mają swój alfabet i język, z 3-7 narzeczami, który ostatnio wraca do łask - wcześniej był tępiony. Cudowny jest masaż berberyjski - trwa 2 h i czujesz się po nim wspaniale... Berberowie również prowadzą apteki, gdzie można zaopatrzyć się we wszystkie potrzebne specyfiki, głównie naturalne, na choroby. Są również suszone kameleony...Jeśli chodzi o kuchnię, większość rzeczy jest gotowana na węglach drzewnych w tadżinie, czyli glinianym naczyniu z kominem, gdzie daje się mięso (czasem rybę), warzywa, kaszę kuskus, ziemniaki, oliwki, podlewa wodą i tak gotuje. Oczywiście we wszystkim jest dużo przypraw - zielonej kolendry, żółtej kurkumy, kuminu. Smaczne to jest, ale w hotelu nas smakowo nie rozpieszczali (brak w takim miejscu świeżego soku z pomarańczy uważam za niewiarygodne zdarzenie). Za to chlebek rewelacyjny - placek pocięty na 8 części baardzo smaczny, akurat do maczania w oliwie. Bardzo pięknym i spokojnym miastem jest także Essaouira (As-Saw